sobota, 29 listopada 2014

Kłamca: Wielka iluzja

bez spojlerów

Jestem wielką fanką historii, które opierają się na mitologiach i wierzeniach. Dlatego, kiedy sięgnęłam po "Kłamcę" autorstwa Jakuba Ćwieka, byłam przekonana, że książkę pochłonę w zawrotnym tempie. Wyszło inaczej: mimo obiecującego konceptu lektura zawiodła mnie swoją powierzchownością, słabym humorem i bylejakością. Mimo tego zdecydowałam się po kilku miesiącach zrobić drugie podejście, które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że miłośniczką twórczości Ćwieka raczej nie zostanę. 

"Kłamca" to zbiór opowiadań, w których główną rolę gra Loki, nordycki bóg kłamstwa. Przybrany syn Odyna jest najemnikiem aniołów i wykonuje dla pierzastych zadania, których sami nie mogą się podjąć. Za usługi dostaje anielskie pióra, których tajemnicza moc czy też wartość nie jest doprecyzowana. I na tym polega fabuła książki - Loki pojawia się w różnych miejscach w czasie i przestrzeni, po czym radzi sobie z każdym postawionym przed nim zadaniem. 

Czytając "Kłamcę" po raz pierwszy, przez jakiś czas nie byłam do końca pewna, czy są to słabe opowiadania, czy może słaba powieść. Jak na powieść rozdziały wydawały mi się zbyt luźno ułożone, więc sięgnęłam do opisu i moje wątpliwości zostały rozwiane. Tylko że i jako zbiór opowiadań "Kłamca" wypada bardzo blado: ani jedna z historii nie jest w stanie tak naprawdę wciągnąć czytelnika i rozbudzić jego wyobraźni, brakuje również puenty przy każdym zakończeniu. Wszystkie opowiadania zbudowane zostały według jednego schematu: dzieje się coś niedobrego (prawdopodobnie jest to związane z bóstwami czy postaciami mitologicznymi), aniołowie nie mogą sobie z tym poradzić, wzywają Lokiego, Loki radzi sobie ze sprawą bez żadnych przeszkód, a na koniec rzuca jakiś w założeniu zabawny komentarz. Wszystko to sprawia, że opowiadania w "Kłamcy" są boleśnie wtórne i nie mogę nawet zaszufladkować ich w kategorii "nie za ambitne, ale zapewnia dobrą rozrywkę".

Główny bohater to zły chłopiec, luzak, brutal, który posiada niewyczerpany zapas ironicznych i zabawnych odzywek... Ale tylko w teorii. W praktyce Loki prezentuje się wręcz żałośnie - nie można go zaliczyć ani do postaci wzbudzających sympatię, ani do tych do bólu złych, których kochamy nienawidzić. Stoi gdzieś pośrodku i wywołuje jedynie uczucie zażenowania. I wszystko wychodzi mu zdecydowanie zbyt łatwo. Czy "Kłamcę" w departamencie bohaterów ratują pozostałe postaci przewijające się w książce? Absolutnie nie. Bohaterowie epizodyczni to właściwie jedna osoba odbita jak na kalce, ze zmienioną jedną cechą, wiekiem czy płcią. Podobnie jak postaci, które pojawiają się częściej, czyli aniołowie. W mojej wyobraźni wszyscy nawet wyglądali tak samo. Bohaterowie "wykreowani" przez Ćwieka są boleśnie płascy i do bólu nieinteresujący. Nie będę nawet już pastwić się nad tym, że w "Kłamcy" roi się od irytujących stereotypów, i to tak wyświechtanych, że ciężko nie zgrzytać zębami podczas lektury.

Nie sądzę, abym kiedyś jeszcze sięgnęła po książkę autorstwa Jakuba Ćwieka. "Kłamca", który wygląda bardziej jak szkic koncepcyjny czy tekst napisany na brudno, niż skończona książka, skutecznie mnie do tego zniechęca. Te opowiadania w żadnej kategorii nie są dobre. 

__________________________________________

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...