niedziela, 26 października 2014

Trup: Nie ma to jak noc w kostnicy

bez spojlerów

Od pewnego czasu Hiszpanie uważani są za specjalistów w tworzeniu mrocznych, tajemniczych i wywołujących gęsią skórkę filmów z pogranicza horroru oraz thrillera. Niemały udział w stworzeniu takiego przekonania miał Alejandro Amenábar, którego "Inni" ("The Others") z Nicole Kidman w roli właścicielki nawiedzonego domu okazali się kasowym światowym sukcesem. Później powstały kolejne produkcje w podobnym klimacie, takie jak "Sierociniec" ("El Orfanato") Juana Antonia Bayony czy "Oczy Julii" ("Los Ojos de Julia") Guillema Moralesa. "Trup" to kinowy debiut Oriola Paula w roli reżysera (wcześniej m. in. współtworzył scenariusz wspomnianych "Oczu Julii") i dobrze wpisuje się w trend hiszpańskich filmów strasznych i tajemniczych.

Coś lub ktoś niemalże śmiertelnie przeraża nocnego ochroniarza kostnicy znajdującej się na obrzeżach miasta. Mężczyzna z krzykiem wybiega z budynku, zostaje potrącony przez samochód i trafia nieprzytomny do szpitala, nie może więc podzielić się swoją historią z policją, która odkrywa, że z kostnicy zniknęło ciało zamożnej kobiety. Mayka Villaverde (w tej roli Belén Rueda) zmarła na atak serca, jednak policja, z Jaime Peñą (José Coronado) na czele jako prowadzącym sprawę, nie wykluczyła jeszcze morderstwa. Widzowie szybko przekonują się, że prawidłowo, ponieważ za śmierć Mayki odpowiedzialny był jej mąż, młody chemik Álex Ulloa (Hugo Silva) oraz jego kochanka, Carla (Aura Garrido). Álex zostaje wezwany przez policję do kostnicy w celu wyjaśnienia sprawy. Będąc na miejscu przekonuje się, że ktoś wie o jego zbrodni. Zachowuje się podejrzliwie, więc Peña postanawia nie pozwolić mu opuścić kostnicy, dopóki nie odnajdzie się ciało jego zmarłej żony.


Myśląc nad tą recenzją doszłam do wniosku, że ciężko jest pisać bezspojlerowo o takim filmie. Właściwie każdy szczegół może w jakiś sposób zdradzić rozwiązanie intrygi. Co więc mogę o "Trupie" powiedzieć? Na pewno to, że do samego końca trzeba czekać na przekonanie się, czy jest to bardziej horror czy thriller, jako że widzowie podczas seansu są świadkami nie jednego, a kilku zwrotów akcji. Mogę też napisać o klimacie filmu, który jest bardzo gęsty: tutaj nie mam nic twórcom do zarzucenia, ponieważ "Trupa" ogląda się w pełnym napięciu do ostatniej minuty. Czy intryga jest przekombinowana oraz nieprawdopodobna? Wielu może twierdzić, że tak, jednak według mnie nie jest to minus, ponieważ wszystko mieści się w granicach konwencji, jaką film przyjął: nie wyłapałam żadnych koszmarnych błędów logicznych czy psychologicznych, które mogłyby negatywnie wpłynąć na ocenę zakończenia. Nie mogę również narzekać na grę aktorską odtwórców ważniejszych ról, którzy dobrze poradzili sobie z zadaniem, jakie postawił im reżyser. Szczególne uznanie należy się Hugo Silvie, który tak umiejętnie zagrał Álexa, że do samego końca nie byłam pewna, co o nim myśleć.


"Trup" Oriola Paula to film o strachu, żądzy i zemście stworzony w taki sposób, by nieustannie zmuszać widza do zastanawiania się nad tym, co właściwie jest prawdą. Nie jest to na pewno arcydzieło gatunku, ale dzięki ciekawej fabule i równym, niezwalniającym tempie oferuje rozrywkę na przyzwoitym poziomie. Jest również kolejnym przykładem utwierdzającym mnie w przekonaniu, że noc w kostnicy nie jest czymś, o czym powinni marzyć żywi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...