Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 listopada 2015

Mitologia w popkulturze

Napisałam artykuł dla naEKRANIE.pl dotyczący mitologii w popkulturze (który siłą rzeczy jest skondensowany, bo na ten temat można by napisać całą serię tekstów ;)) Zapraszam do lektury!

___________________________

Fragment ilustracji pochodzi stąd.

Znowu trochę utknęłam z tekstami na blogu - głównym powodem jest nawał zajęć na uczelni - jednak szykuję coś na następne tygodnie. W bólach rodzi się recenzja "Crimson Peak" (tak, aż tak bardzo się rozczarowałam, że ciężko jest mi nawet o tym pisać), zamierzam też napisać coś o DW oraz podsumować początki nowych sezonów seriali, które oglądam. 

środa, 15 kwietnia 2015

Miasta miłości: W trzeciej osobie

Dzisiaj jedynie wpis przekierowujący  do mojej recenzji "Miast miłości" Paula Haggisa opublikowanej na naEKRANIE.pl. Haggisa można kojarzyć z bardzo dobrego, oscarowego "Miasta gniewu". W tym przypadku polski dystrybutor pokpił sprawę i z chęci wylansowania "Third person" na "Mieście gniewu" zdecydował, że tytuł filmu będzie brzmiał "Miasta miłości". Seans przekonuje, że było to posunięcie kompletnie bez sensu i widzowie, którzy nastawiają się na powtórkę z rozrywki, będą rozczarowani. Niemniej (te nieszczęście "przetłumaczone") "Miasta miłości" mają swój urok i myślę, że mogą przypaść niektórym do gustu. Zapraszam do przeczytania recenzji!

sobota, 28 marca 2015

Jak zostać Baskiem: Zaglądając w paszczę lwa

bez spojlerów

Nie jestem fanką komedii romantycznych. Razi mnie ich schematyzm, przewidywalność i przesłodzenie. Z tego powodu nie zwróciłabym większej uwagi na produkcję Jak zostać Baskiem (Ocho apellidos vascos) w programie 15. Tygodnia Kina Hiszpańskiego, jednak zachęciły mnie pozytywne opinie i aktorskie nominacje do nagrody Goya. Na szczęście podjęte przeze mnie ryzyko się opłaciło.

Fabuła filmu w reżyserii Emilia Martíneza Lázary (Po drugiej stronie łóżka, 13 róż) jest bardzo prosta: Amaia (Clara Lago), Baskijka, przyjeżdża z przyjaciółkami do Sewilli po tym, jak rzucił ją narzeczony. Tam poznaje Rafę (Dani Rovira), Andaluzyjczyka z krwi i kości. Chłopak zakochuje się w Baskijce i gdy dziewczyna znika, postanawia ją odnaleźć. Splot zdarzeń sprawia, że musi udawać Baska.

piątek, 20 marca 2015

Mads Brügger: Bezczelny konspirator

Powiedzmy sobie szczerze: filmy dokumentalne nie cieszą się wielką popularnością. Można nawet powiedzieć, że to rozrywka bardzo niszowa. Według przeciwników dokumenty są nudne, zbyt poważne i mało dramatyczne. Nie w przypadku Madsa Brüggera, którego filmy ogląda się jak wciągającą fabułę. 

Mads Brügger jest duńskim dziennikarzem. Karierę w telewizji rozpoczął jako scenarzysta oraz producent seriali i programów typu talk-show.

Przymiarką do dokumentów pełnometrażowych było nakręcenie w 2004 roku dokumentalnego mini-serialu zatytułowanego Danes for Bush, w którym Brügger i Jakob Boeskov polecieli do Stanów Zjednoczonych i udawali, że są Duńczykami popierającymi George’a Busha w wyścigu o fotel prezydencki i prowadzili dla niego kampanię wyborczą. Powstały trzy półgodzinne odcinki.

niedziela, 22 lutego 2015

Oscary 2015: moje typy



Już dziś w nocy poznamy tegorocznych laureatów Nagrody Akademii. To ostatni moment na obstawienie typów, więc postanowiłam stworzyć jeden z tysięcy podobnych wpisów z przewidywaniami w głównych kategoriach ;) Tym razem udało mi się obejrzeć o wiele więcej nominowanych filmów, niż zazwyczaj. Z kilku napisałam recenzję:


Oto moje typy (kursywą zaznaczam tytuły, które widziałam, a podkreślam moich faworytów do zwycięstwa)

piątek, 20 lutego 2015

Burton i Taylor: Historia jednej znajomości

Na kolejny wpis szykowałam recenzję "Czasu żniw" Samanthy Shannon, ale musiałam ostatnio wziąć się za licencjat i przez to jakoś ciężko mi się pisze inne teksty :(

"Czas żniw" jeszcze nadejdzie, a teraz, żeby blog nie stał tak bezczynnie do niedzieli, na kiedy planuję napisać coś o Oscarach, zapraszam do przeczytania mojej recenzji filmu BBC "Burton i Taylor" Richarda Laxtona. Test pojawił się w naEkranie.pl już w styczniu, ale jakoś nie było okazji się nim pochwalić. A film polecam obejrzeć, bo choć widać, że to produkcja telewizyjna, to ma coś w sobie. Plus, jedną z głównych ról gra Helena Bonham Carter. Myślę, że to wystarczająca zachęta :) Oczywiście recenzja bez spojlerów.


środa, 11 lutego 2015

Birdman: Rozwiń skrzydła

bez spojlerów

„Przyznaj, tato, nie robisz tego ze względu na sztukę. Robisz to po to, aby znów poczuć, że coś znaczysz. Na całym świecie ludzie walczą każdego dnia o to, aby coś znaczyć.”

Czy dążenie do perfekcji w życiu i próba uczynienia swojego istnienia wyjątkowym ma jakikolwiek sens? Czy to nas uszczęśliwia, czy może sprawia, że nie cieszymy się swoim życiem takim, jakim jest, w efekcie nigdy nie osiągając pełnej satysfakcji? Birdman w reżyserii Alejandra Gonzáleza Iñárritu stara się zmusić widzów do zastanowienia się nad tymi pytaniami.

sobota, 24 stycznia 2015

Gra tajemnic: Człowiek czy maszyna?

bez spojlerów

Gra tajemnic (ang. The Imitation Game) nie jest filmem ani o wojnie, ani o szpiegach, ani nawet o złamaniu Enigmy. To opowieść o człowieku, który nie potrafił być „normalny”. I z takim właśnie nastawieniem najlepiej jest przystąpić do seansu obrazu Mortena Tylduma.

Podczas II wojny światowej matematyk Alan Turing (Benedict Cumberbatch) zostaje zatrudniony przez rząd brytyjski po to, aby pomóc złamać kod Enigmy. Wraz z kilkuosobowym zespołem kryptologów, wśród których znajdują się Hugh Alexander (Matthew Goode) oraz Joan Clarke (Keira Knightley), dnie i noce stara się rozszyfrowywać wiadomości przesyłane między nazistami. Naukowcy walczą zarówno z czasem, jak i niechętnymi przełożonymi, zaś sam Turing musi również stawić czoła kolegom, którzy nie są przekonani co do przydatności jego prac nad urządzeniem mającym złamać Enigmę.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Kultura to nie prokrastynacja, czyli podsumowanie roku, część druga

Druga część mojego podsumowania 2014 roku. Tym razem filmy, książki i muzyka (pierwsza, serialowa, do przeczytania tutaj).

Muszę przyznać, że w ubiegłym roku trochę (a nawet bardzo) zaniedbałam nowości zarówno filmowe, jak i muzyczne. Z książkami było już trochę lepiej, jednak wyraźnie widzę, że większość mojego wolnego czasu pochłonęły seriale. W tym roku trzeba to zmienić!


sobota, 22 listopada 2014

Obvious Child: Niepoważnie o poważnych sprawach

bez spojlerów

Aborcja wciąż pozostaje tematem tabu w głównym nurcie amerykańskich filmów. Daje to pole do popisu dla produkcji niezależnych, które nie muszą starać się o przyzwolenie wielkich wytwórni. "Obvious Child", film, który wygrał nagrodę publiczności na tegorocznym American Film Festival we Wrocławiu, podejmuje próbę zaistnienia w dopiero zarysowującym się dyskursie publicznym na temat niechcianej ciąży. Efekt końcowy wywołuje mieszane uczucia.

Donna Stern (Jenny Slate, znana głównie z występów w "Saturday Night Live" oraz serialu "Parks and Recreation") zawodowo zajmuje się stand upem. Jest przed trzydziestką i wciąż występuje w podrzędnym klubie, właśnie rzucił ją chłopak, a na dodatek okazuje się, że jej ukochana księgarnia zostanie zlikwidowana. Donna postanawia się odstresować. Na imprezie poznaje Maxa (Jake Lacy, "Biuro"). Ich wspólna noc kończy się ciążą. Donna nie informuje o tym fakcie Maxa i postanawia dokonać aborcji.

czwartek, 13 listopada 2014

Foxcatcher: Portret samotności

Na Hataku jest moja recenzja "Foxcatchera" Bennetta Millera z wrocławskiego American Fim Festival, zapraszam do lektury. Trochę mnie zawiódł, jednak nie jest to zły film, i na pewno warto pójść na seans, kiedy pod koniec stycznia 2015 pojawi się w polskich kinach.

Mała uwaga: Jeśli nie znacie historii braci Schultzów i nie chcecie zepsuć sobie przyjemności, nie wchodźcie na stronę filmu na Filmwebie, gdzie wciąż wisi bezczelny spojler jako opis. Ja oglądałam "Foxcatchera" nie wiedząc nic o tym momencie w historii amerykańskich zapasów i myślę, że dzięki temu film wywarł na mnie większe wrażenie.

środa, 5 listopada 2014

AMERICAN FILM FESTIVAL 2014: Różne oblicza Ameryki

Na Hataku pojawiła się moja dość obszerna relacja z tegorocznego American Film Festival, który odbył się już blisko dwa tygodnie temu we Wrocławiu. Mam w zanadrzu kilka festiwalowych recenzji, które zamierzam opublikować na blogu - czekam tylko na czas, kiedy nie będę mogła napisać czegoś na bieżąco :)

środa, 29 października 2014

Whiplash: Jazzowa furia

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji genialnego filmu "Whiplash", który otworzył tegoroczny American Film Festival we Wrocławiu. "Whiplash" pojawi się w polskich kinach w regularnej dystrybucji 2 stycznia 2015. To jeden z najlepszych filmów, jakie ostatnio widziałam, polecam gorąco! Zachwyca wszystko: scenariusz, gra aktorska, montaż, muzyka, gra na emocjach widza... Nic, tylko pisać pieśni pochwalne!

________________________________________

Przepraszam za opóźnienie z recenzją nowego odcinka "Doctora Who" - niemal cały zeszły tydzień byłam na American Film Festival i nawet jeszcze nie obejrzałam odcinka, mam też sporo rzeczy do roboty; mogę obiecać, że tekst pojawi się do końca weekendu :)

niedziela, 26 października 2014

Trup: Nie ma to jak noc w kostnicy

bez spojlerów

Od pewnego czasu Hiszpanie uważani są za specjalistów w tworzeniu mrocznych, tajemniczych i wywołujących gęsią skórkę filmów z pogranicza horroru oraz thrillera. Niemały udział w stworzeniu takiego przekonania miał Alejandro Amenábar, którego "Inni" ("The Others") z Nicole Kidman w roli właścicielki nawiedzonego domu okazali się kasowym światowym sukcesem. Później powstały kolejne produkcje w podobnym klimacie, takie jak "Sierociniec" ("El Orfanato") Juana Antonia Bayony czy "Oczy Julii" ("Los Ojos de Julia") Guillema Moralesa. "Trup" to kinowy debiut Oriola Paula w roli reżysera (wcześniej m. in. współtworzył scenariusz wspomnianych "Oczu Julii") i dobrze wpisuje się w trend hiszpańskich filmów strasznych i tajemniczych.

piątek, 19 września 2014

Out of the Furnace: Życie jest ciężkie, a później umierasz


bez spojlerów

Biedne, podupadłe miasteczko w Pensylwanii, rozsiewające wokół atmosferę głębokiej depresji, nie jest raczej miejscem, które będzie gościć podnoszącą na duchu lekką historię. O wiele bardziej prawdopodobne jest, że będzie świadkiem beznadziejnego smutku, który wprost wylewa się z wyreżyserowanego przez Scotta Coopera dramatu "Out of the Furnace" ("Zrodzony w ogniu").

Russell Baze (w tej roli Christian Bale) pracuje w hucie. Nie ma zbyt wielu powodów do bycia w pozytywnym nastroju: praca jest bardzo ciężka i nie daje mu satysfakcji, jego ojciec powoli umiera, a brat Rodaney (Casey Affleck) coraz bardziej przesadza z hazardem. Jedyną nadzieją Baze'a na szczęście jest jego związek z Leną (Zoe Saldana), z którą planuje założenie rodziny. Niestety, i ta iskierka szansy na lepsze życie się wypala: Baze po pijanemu powoduje wypadek samochodowy, w którym ktoś ginie i główny bohater trafia do więzienia. Gdy z niego wychodzi, wszystko jest w jeszcze gorszej sytuacji.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Ostatni święty rytuał naszych czasów - część druga

Druga część wpisu, w którym główną rolę grają filmy kręcące się wokół piłki nożnej. Pierwsza do przeczytania tutaj.


Football Factory - reż. Nick Love - Wielka Brytania (2004)

Angielska produkcja o kibolach Chelsea (których, na marginesie, "śmiertelnym wrogiem" jest Millwall, podobnie jak West Hamu: nawiązując do "Hooligans". Biedne Millwall, co oni im takiego zrobili?). Kibolskie bójki są dla bohaterów, którzy nie mają w życiu żadnego celu, świetnym sposobem spędzenia wolnego czasu. Film jest adaptacją powieści Johna Kinga.

Wszystko, co zostało ugrzecznione i ugłaskane w "Hooligans", tutaj pojawia się na każdym kroku: niezobowiązujący seks, narkotyki, rasizm... Można by wymieniać w nieskończoność. Jednym z wątków filmu (moim zdaniem najciekawszym) jest konflikt wartości, jakie wyznają weteran drugiej wojny światowej oraz jego kibolski wnuk. Do tego dostajemy początek problemów psychicznych, z jakimi zaczyna zmagać się ten drugi. "Football factory" to dobrze zagrany film z świetnymi wątkami pobocznymi, który pomaga wejrzeć głębiej w to dziwne zjawisko, jakim jest stadionowy bandytyzm w Anglii.

piątek, 27 czerwca 2014

Ostatni święty rytuał naszych czasów - część pierwsza


Mundial w Brazylii powoli wkracza w decydującą fazę. Tegoroczny turniej, oglądany przez miliony widzów na całym świecie, obfituje w mniejsze lub większe niespodzianki i zwroty akcji. Wielcy zawodzą, niedoceniani triumfują. Kto przed rozpoczęciem mundialu stawiał na to, że Kostaryka wyjdzie z "grupy śmierci" z pierwszego miejsca, zostawiając trzech byłych mistrzów świata w tyle, a Hiszpania pożegna się z turniejem już po drugim meczu? O tym, czy na koniec i tak wygrają Niemcy jeszcze się przekonamy, a tymczasem zapraszam na wpis poświęcony filmom, w których piłka nożna odgrywa znaczącą rolę.

niedziela, 15 czerwca 2014

Grand Budapest Hotel: Forma przede wszystkim

bez spoilerów

Nasycenie kolorów, bajkowa, pełna przepychu sceneria, niemalże symetryczne ujęcia, czarujące detale. To wszystko sprawia, że każdy kadr pochodzący z "Grand Budapest Hotel" Wesa Andersona można by oprawić w ramkę, powiesić na ścianie i zachwycać się jak arcydziełem. Wydaje się, że żaden szczegół nie jest pozostawiony przypadkowi. Wszystko zostało perfekcyjnie zaplanowane, od kolorów hotelowych ścian, poprzez detale kostiumów, do wymierzonego co do milimetra miejsca ustawienia dekoracji. Oglądanie "Grand Budapest Hotel" przypomina podziwianie pięknego, lukrowanego ciastka, którego żal jest ugryźć. 

Głównym miejscem akcji nowej produkcji Andersona jest tytułowy hotel, położony w fikcyjnej Republice Zubrowki w Środkowej Europie. Szkatułkowa kompozycja pozwala na przedstawienie aż czterech osi fabularnych, pokazujących sytuację hotelu bądź wybranych bohaterów w poszczególnych latach. Przeskakujemy więc ze współczesności, poprzez lata 80. i 60., do lat 30., które stanowią główny wątek snutej przez Andersona opowieści. W tym czasie, gdy nad Europą wisi widmo niedopowiedzianej wojny, konsjerżem tytułowego hotelu jest słynący z zamiłowania do perfum L'Air de Panache oraz dojrzałych wiekowo klientek Pan Gustave H. Razem ze swoim protegowanym, boyem hotelowym Zerem Mustafą, zostaje wplątany w pewną intrygę, która zawiera to, co każda szanująca się intryga zawierać powinna: niesłuszne oskarżenia, morderstwa, pościgi oraz bardziej bądź mniej efektowne ucieczki. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...