Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oscary 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oscary 2015. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2015

Oscary 2015: moje typy



Już dziś w nocy poznamy tegorocznych laureatów Nagrody Akademii. To ostatni moment na obstawienie typów, więc postanowiłam stworzyć jeden z tysięcy podobnych wpisów z przewidywaniami w głównych kategoriach ;) Tym razem udało mi się obejrzeć o wiele więcej nominowanych filmów, niż zazwyczaj. Z kilku napisałam recenzję:


Oto moje typy (kursywą zaznaczam tytuły, które widziałam, a podkreślam moich faworytów do zwycięstwa)

środa, 11 lutego 2015

Birdman: Rozwiń skrzydła

bez spojlerów

„Przyznaj, tato, nie robisz tego ze względu na sztukę. Robisz to po to, aby znów poczuć, że coś znaczysz. Na całym świecie ludzie walczą każdego dnia o to, aby coś znaczyć.”

Czy dążenie do perfekcji w życiu i próba uczynienia swojego istnienia wyjątkowym ma jakikolwiek sens? Czy to nas uszczęśliwia, czy może sprawia, że nie cieszymy się swoim życiem takim, jakim jest, w efekcie nigdy nie osiągając pełnej satysfakcji? Birdman w reżyserii Alejandra Gonzáleza Iñárritu stara się zmusić widzów do zastanowienia się nad tymi pytaniami.

sobota, 24 stycznia 2015

Gra tajemnic: Człowiek czy maszyna?

bez spojlerów

Gra tajemnic (ang. The Imitation Game) nie jest filmem ani o wojnie, ani o szpiegach, ani nawet o złamaniu Enigmy. To opowieść o człowieku, który nie potrafił być „normalny”. I z takim właśnie nastawieniem najlepiej jest przystąpić do seansu obrazu Mortena Tylduma.

Podczas II wojny światowej matematyk Alan Turing (Benedict Cumberbatch) zostaje zatrudniony przez rząd brytyjski po to, aby pomóc złamać kod Enigmy. Wraz z kilkuosobowym zespołem kryptologów, wśród których znajdują się Hugh Alexander (Matthew Goode) oraz Joan Clarke (Keira Knightley), dnie i noce stara się rozszyfrowywać wiadomości przesyłane między nazistami. Naukowcy walczą zarówno z czasem, jak i niechętnymi przełożonymi, zaś sam Turing musi również stawić czoła kolegom, którzy nie są przekonani co do przydatności jego prac nad urządzeniem mającym złamać Enigmę.

czwartek, 13 listopada 2014

Foxcatcher: Portret samotności

Na Hataku jest moja recenzja "Foxcatchera" Bennetta Millera z wrocławskiego American Fim Festival, zapraszam do lektury. Trochę mnie zawiódł, jednak nie jest to zły film, i na pewno warto pójść na seans, kiedy pod koniec stycznia 2015 pojawi się w polskich kinach.

Mała uwaga: Jeśli nie znacie historii braci Schultzów i nie chcecie zepsuć sobie przyjemności, nie wchodźcie na stronę filmu na Filmwebie, gdzie wciąż wisi bezczelny spojler jako opis. Ja oglądałam "Foxcatchera" nie wiedząc nic o tym momencie w historii amerykańskich zapasów i myślę, że dzięki temu film wywarł na mnie większe wrażenie.

środa, 29 października 2014

Whiplash: Jazzowa furia

Zapraszam do przeczytania mojej recenzji genialnego filmu "Whiplash", który otworzył tegoroczny American Film Festival we Wrocławiu. "Whiplash" pojawi się w polskich kinach w regularnej dystrybucji 2 stycznia 2015. To jeden z najlepszych filmów, jakie ostatnio widziałam, polecam gorąco! Zachwyca wszystko: scenariusz, gra aktorska, montaż, muzyka, gra na emocjach widza... Nic, tylko pisać pieśni pochwalne!

________________________________________

Przepraszam za opóźnienie z recenzją nowego odcinka "Doctora Who" - niemal cały zeszły tydzień byłam na American Film Festival i nawet jeszcze nie obejrzałam odcinka, mam też sporo rzeczy do roboty; mogę obiecać, że tekst pojawi się do końca weekendu :)

niedziela, 15 czerwca 2014

Grand Budapest Hotel: Forma przede wszystkim

bez spoilerów

Nasycenie kolorów, bajkowa, pełna przepychu sceneria, niemalże symetryczne ujęcia, czarujące detale. To wszystko sprawia, że każdy kadr pochodzący z "Grand Budapest Hotel" Wesa Andersona można by oprawić w ramkę, powiesić na ścianie i zachwycać się jak arcydziełem. Wydaje się, że żaden szczegół nie jest pozostawiony przypadkowi. Wszystko zostało perfekcyjnie zaplanowane, od kolorów hotelowych ścian, poprzez detale kostiumów, do wymierzonego co do milimetra miejsca ustawienia dekoracji. Oglądanie "Grand Budapest Hotel" przypomina podziwianie pięknego, lukrowanego ciastka, którego żal jest ugryźć. 

Głównym miejscem akcji nowej produkcji Andersona jest tytułowy hotel, położony w fikcyjnej Republice Zubrowki w Środkowej Europie. Szkatułkowa kompozycja pozwala na przedstawienie aż czterech osi fabularnych, pokazujących sytuację hotelu bądź wybranych bohaterów w poszczególnych latach. Przeskakujemy więc ze współczesności, poprzez lata 80. i 60., do lat 30., które stanowią główny wątek snutej przez Andersona opowieści. W tym czasie, gdy nad Europą wisi widmo niedopowiedzianej wojny, konsjerżem tytułowego hotelu jest słynący z zamiłowania do perfum L'Air de Panache oraz dojrzałych wiekowo klientek Pan Gustave H. Razem ze swoim protegowanym, boyem hotelowym Zerem Mustafą, zostaje wplątany w pewną intrygę, która zawiera to, co każda szanująca się intryga zawierać powinna: niesłuszne oskarżenia, morderstwa, pościgi oraz bardziej bądź mniej efektowne ucieczki. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...