sobota, 7 marca 2015

Czas Żniw: Najbezpieczniejsze miejsce na Ziemi

bez spojlerów

W ostatnich latach, głównie za sprawą głośnych Igrzysk śmierci Suzanne Collins, rynek wydawniczy zalała fala powieściowych dystopii przeznaczonych dla grupy czytelniczej zwanej młodymi dorosłymi. Spora część tych propozycji to książki wtórne, naiwne i napisane bez pomysłu. Inaczej jest z debiutem Samanthy Shannon. Jej Czas żniw niepokoi i fascynuje zarazem, sprawiając, że nie można oderwać się od lektury.

Fabuła „Czasu żniw” kręci się wokół dziewiętnastoletniej Paige Mahoney, która w 2059 roku pracuje w nielegalnym podziemiu Londynu, mieście stanowiącym część Sajonu, dystopijnego państwa. Paige jest jasnowidzem, co jest przez władzę nieakceptowane i potępiane, musi więc ukrywać swój dar przed wzrokiem osób postronnych. Pewnego dnia zostaje porwana i przewieziona do tajnej kolonii w Oksfordzie.

„Czas żniw” to debiut Shannon, która w dniu wydania książki miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. Zazwyczaj nie zwracam uwagi na wiek pisarzy, jednak w tym przypadku to rzecz warta podkreślenia, ponieważ Brytyjka imponuje rozmachem tworzonego od podstawy świata. Ciężko jest uwierzyć, że Shannon zaczęła kreację swojego powieściowego świata jeszcze w czasie, gdy była nastolatką. Uniwersum „Czasu żniw” jest bardzo dopracowane, logiczne i skomplikowane, a jednocześnie opisane tak sprawnie, że czytelnik nie gubi się w gąszczu obcych nazw i neologizmów, które wprowadzane zostają w odpowiednim tempie, dając czas na oswojenie się ze światem książki. Rzeczywistość Sajonu wydaje się być realna oraz wiarygodna, przez co staje się bardzo przerażająca.

W brytyjskich mediach nie brak porównań młodej Shannon do J.K. Rowling. Nie potrafię jednak znaleźć żadnych argumentów, które mogłyby poprzeć to stwierdzenie. Jedyny aspekt łączący te pisarki to fakt, że Shannon podpisała kontrakt na siedem książek z wydawnictwem, które wydawało Harry’ego Pottera. No i obie są Brytyjkami. I kobietami. Więcej podobieństw nie potrafię znaleźć. Może mediom chodzi o łatwość, z jaką Shannon tworzy własną, unikalną rzeczywistość? W tym Rowling jest mistrzynią. Niemniej jednak uważam, że porównanie nie jest trafione.


Podpisanie umowy na siedem książek cyklu jest ze strony Shannon posunięciem ryzykownym. Czy niedoświadczona pisarka podoła w końcu ogromnemu wyzwaniu, jakim jest przynajmniej podtrzymanie poziomu pierwszej części? Z pewnością w miarę nabierania doświadczenia jej warsztat będzie ulegał poprawie (w „Czasie żniw” jest trochę niezgrabnie napisanych fragmentów, które na dobrą sprawę korekta powinna wyłapać i poprawić), jednak nie jestem pewna, czy starczy jej pomysłów na tak obszerną serię. Mam nadzieję, że się mylę, i z każdą kolejną książką Samantha Shannon będzie zadziwiać świeżymi pomysłami.

W „Czasie żniw” trochę zawiodło zamknięcie, które jest bardzo przeciętne. Tak mógłby zakończyć się rozdział znajdujący się w środku powieści, nie jest to zakończenie na finał. Tak, wiem, że szykują się kolejne części, jednak czegoś tutaj zabrakło, jakiegoś metaforycznego wybuchu czy emocjonującego zawieszenia akcji. Jest nijako. I bardzo mdło. Wątek miłosny to największa wada „Czasu żniw”, ponieważ został poprowadzony tak schematycznie, że nie mogłam powstrzymać się przed zgrzytaniem zębami. Oczywiście, że to się stanie. A następnie stanie się tamto, a później jeszcze kolejna rzecz. Za bardzo jest to przewidywalne, za mało tutaj psychologicznego prawdopodobieństwa. Czy można jeszcze napisać książkę young adult, w której nie ma na siłę wciśniętego wątku miłosnego? Chyba nie proszę o wiele!

Oprócz świetnie wykreowanego uniwersum, największą zaletą „Czasu żniw” jest główna bohaterka. Paige to postać z krwi i kości, a chociaż czasem niebezpiecznie zbliża się do roli Wybrańca, zawsze w ostatnim momencie Shannon kieruje jej losami w stronę zwykłego śmiertelnika. To sprawia, że Paige jest bohaterką, która nie denerwuje swoją wyjątkowością. To bardzo wyważona postać, dzięki czemu da się ją polubić.

„Czas żniw” to fascynująca lektura, którą mimo wad czyta się niezwykle przyjemnie. Shannon pokazała, że potrafi stworzyć klimat pełen niepokoju i życzę jej, aby nie straciła tej umiejętności wraz z kolejnymi tomami serii. Oczekiwania wobec Brytyjki są ogromne – oby udźwignęła ich ciężar. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...