bez spojlerów
Gdzie się podziały prawdziwe teatry? Na jakim wieku zatrzymało się życie na polskiej wsi? Dlaczego młodzi chłopcy w dzisiejszych czasach nie powinni już grać w piłkę nożną? Odpowiedzi na te i na wiele innych frapujących pytań dotyczących kondycji współczesności można znaleźć we "Wnuczce do orzechów", dwudziestym tomie Jeżycjady, pisanej od 1977 roku przez Małgorzatę Musierowicz. Tym razem odpoczywamy od Poznania i wybieramy się na wieś, gdzie mieszka nastoletnia Dorota Rumianek i gdzie po rodzinnym incydencie trafia Ida Pałys. I na tej wsi właściwie niewiele się dzieje.
Gdzie się podziały prawdziwe teatry? Na jakim wieku zatrzymało się życie na polskiej wsi? Dlaczego młodzi chłopcy w dzisiejszych czasach nie powinni już grać w piłkę nożną? Odpowiedzi na te i na wiele innych frapujących pytań dotyczących kondycji współczesności można znaleźć we "Wnuczce do orzechów", dwudziestym tomie Jeżycjady, pisanej od 1977 roku przez Małgorzatę Musierowicz. Tym razem odpoczywamy od Poznania i wybieramy się na wieś, gdzie mieszka nastoletnia Dorota Rumianek i gdzie po rodzinnym incydencie trafia Ida Pałys. I na tej wsi właściwie niewiele się dzieje.
Jeżycjadę uwielbiam od czasów podstawówki, gdy w moje ręce wpadła "Kłamczucha", drugi tom cyklu. W książkach Musierowicz zawsze widziałam różnorodnych bohaterów, z którymi łatwo można się utożsamić, ciepło buchające z każdej kartki i, co najważniejsze, przekonanie o tym, że zawsze warto być dobrym człowiekiem. Oczywiście, im byłam starsza, tym więcej widziałam w Jeżycjadzie wad, jednak zawsze to były książki dla młodzieży, które warto było przeczytać. Od pewnego czasu jednakże proza Musierowicz straciła to, co w niej było pozytywne. Pozostało jedynie zgorzknienie, oderwanie od rzeczywistości i bardzo słabo ukryte aluzje polityczno-społeczne.
