
spojlery!
Po sentymentalnej musicalowej podróży przez karty historii "Supernatural" bracia Winchester wracają do pracy: w "Ask Jeeves" muszą zmierzyć się z dysfunkcyjną rodziną, zaś w "Girls, Girls, Girls" z demonicznym seks-biznesem. Dzień jak co dzień!
Wielu fanów "Supernatural" nie cierpi tak zwanych "zapychaczy", czyli odcinków opierających się na formule "potwora tygodnia", z głównym wątkiem serii płynącym gdzieś w tle (bądź w ogóle nie poruszanym). Ja do nich nie należę - w końcu właśnie z tego schematu serial o Winchesterach się zrodził. Formuła ponad dwudziestu odcinków w sezonie wręcz wymaga takiego rozwiązania, ponieważ w przeciwnym razie historia robiłaby się zbyt zagmatwana i rozwleczona do granic wytrzymałości. Sęk w tym, że na takie odcinki trzeba mieć naprawdę dobry pomysł. Nie wystarczy powtarzanie w kółko tego samego schematu i dodawanie dla urozmaicenia jakiegoś odstępstwa tu i ówdzie. W końcu "Supernatural" jest obecny na antenie już dziesiąty rok i widzieliśmy kalki tej samej historii niezliczoną ilość razy. W odcinku "Ask Jeeves" twórcom trochę udaje się odejść od schematu - głównie przez postawienie na groteskę i ironię. Ciężkie życie rozpieszczonych bogaczy zostało sparodiowane tak udanie, że ten epizod ogląda się z przyjemnością. "Ask Jeeves" to "Moda na sukces" połączona z klasycznym kryminałem: dostajemy bogatą rodzinę, która nie potrafi ze sobą żyć, kłótnie, spiski i romanse, a to wszystko w atmosferze grozy i cieniu czyhającego na bohaterów mordercy - tylko czy okaże się nim tradycyjnie lokaj?


