Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muse. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 października 2015

Drones: Operacja zakończona niepowodzeniem

Muse nagrywając nową płytę zapowiadali powrót do korzeni, kusili obietnicą ostrzejszych dźwięków, dumnie ogłaszali, że Drones jest najlepszym albumem w ich karierze… Po czym zawiedli na całej linii. Owszem, „Drones” jest bardziej rockowe od The 2nd Law, ponieważ Brytyjczycy zauważyli, że romans z muzyką elektroniczną nie był najlepszą decyzją, jednak na tym byłby koniec. „Drones” to wielkie rozczarowanie, tym bardziej bolesne, że oczekiwałam czegoś spektakularnego.

Bellamy lubi wybierać temat przewodni dla swoich płyt: dostaliśmy już krążek osadzony w świecie Roku 1984, mocno inspirowany kosmosem czy przemycający prawa termodynamiki. Tym razem muzyk, znany ze swoich antyrządowych poglądów oraz uwielbienia dla teorii spiskowych, wziął na tapetę temat dronów. Jestem miłośniczką albumów koncepcyjnych, więc byłam pewna, że to dobry pomysł. Niestety Bellamy gdzieś po drodze zapomniał o subtelności i postanowił wepchnąć słuchaczom swoje poglądy do głowy przy użyciu metaforycznego młotka. Przez całą płytę przewija się jedno przesłanie: „drony zabijają i nikt nie ponosi za to konsekwencji”. Co jest oczywiście istotną sprawą i wartą dyskusji, ale nie w takim kształcie. Na „Drones” słowo „drone/drones” pojawia się aż dziewiętnaście razy (o ile nie pomyliłam się w rachunkach), zawsze w tym samym kontekście, zawsze z tą samą wymową, i im bliżej jest końca krążka, tym bardziej to męczy. Podobny efekt Bellamy osiągnąłby, gdyby nagrał cały godzinny album złożony z okrzyków „drones kill”. Przesłaniowo każdy utwór na „Drones” jest tym samym, jedynie zapakowanym w inny papier.

środa, 24 czerwca 2015

Orange Warsaw Festival 2015 – dzień 3

Ostatni dzień tegorocznego Orange Warsaw Festival bez przesady można nazwać najlepszym zarówno muzycznie, jak i pod względem publiki. Kulminacja w postaci koncertu Muse okazała się być strzałem w dziesiątkę. Pozostali wykonawcy grający na głównej scenie również (w większości) poradzili sobie znakomicie.

Nie ukrywam, że jestem jedną z tych nie do końca zdrowych na umyśle osób, które zrobią wszystko, co niezakazane prawem, aby w przypadku występu ulubionego zespołu znaleźć się jak najbliżej sceny. Jasne więc było, że trzeciego dnia OWF nie ruszam się spod barierek, siłą rzeczy uczestnicząc we wszystkich występach, które odbędą się na mainie. Muszę przyznać, że tym razem było to bardzo dobre doświadczenie, a organizatorzy zapewnili świetną mieszankę wykonawców.



środa, 1 października 2014

Wielki Brat słucha: Orwell w muzyce

Nie można spierać się z tym, że powieść "Rok 1984" autorstwa George'a Orwella miała wielki wpływ na całe pokolenia ludzi. Stanowiła przerażającą przepowiednię przyszłości, wprowadziła do słownika takie pojęcia, jak "Wielki Brat", "nowomowa" czy "Policja Myśli", a także była inspiracją dla wielu innych pisarzy, filmowców i muzyków. Do dzisiaj "Rok 1984" silnie działa na wyobraźnię i jest wdzięcznym tematem dla artystów, którzy czerpią z książki garściami.

Dystopia, wydana w roku 1949, opowiada o ponurej przyszłości, w której rządzi ekstremalna odmiana systemu totalitarnego: obywatele są inwigilowani na każdym kroku (nawet umysł nie jest już bezpieczną przystanią, ponieważ Policja Myśli odkryje każde odstępstwo od normy), przeszłość jest rekonstruowana zgodnie z aktualnymi wymogami Partii, dzieci poddawane są indoktrynacji tak zaawansowanej, że potrafią bez żadnych skrupułów skazać rodziców na śmierć, przeciwnicy Partii są usuwani z kart historii, a miłość jest zakazana. Główny bohater powieści, Winston Smith, pracuje na co dzień w Ministerstwie Prawdy, które zajmuje się propagandą. Zaczyna coraz bardziej interesować się przeszłością i powoli dociera do niego ogrom zła, na jakie skazuje swoich podwładnych Partia.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...