bez spojlerów
Jeśli jesteście w podobnym wieku,
jak ja, pewnie kojarzycie kreskówkę „Odlotowe agentki”, w której trójka
nastolatek potajemnie walczyła ze złem, używając w tym celu różnych wymyślnych
gadżetów, takich jak laser w szmince czy nawigacja w puderniczce. Nowe dziecko
Marvela, czyli serial „Agent Carter”, od razu skojarzyło mi się z tamtą serią –
i jest to skojarzenie jak najbardziej pozytywne.
Fabuła serialu stacji ABC rozpoczyna
się w 1946 roku, już po dramatycznych wydarzeniach pokazanych w „Kapitanie
Ameryce”. Peggy Carter (w tej roli Hayley Atwell) pracuje w SSR (Strategic
Scientific Reserve), tajnej organizacji, poprzedniczki SHIELD. W opanowanym
przez mężczyzn świecie (nie tylko) szpiegostwa Peggy stara się pokazać swoją
wartość. Dodatkowo, w tajemnicy przed przełożonymi, podejmuje się oczyszczenia
reputacji Howarda Starka (Dominic Cooper), którego oskarżono o nielegalny
handel śmiertelną bronią. W tym zadaniu Peggy pomaga Edwin Jarvis (James D'Arcy),
lokaj Starka.
