„Tak, tak to sobie tłumacz”,
myślę, sięgając po kolejny odcinek ulubionego serialu, następną czytaną
równocześnie książkę czy jeszcze jeden film. Mój leniwy umysł już dawno uznał,
że to wszystko zalicza się do robienia „czegoś pożytecznego” i „nie marnowania
czasu”. Nie wątpię, że w końcu tego pożałuję, jednak teraz moje sumienie wydaje
się być spokojne. I tego się trzymajmy!
Oto podsumowanie mojego
prywatnego roku w popkulturze (w tej części jedynie seriale, ponieważ aż za
bardzo się na ten temat rozpisałam):
