Minęło już kilka dni od mojego powrotu z Końca Świata w Stilo. Jako że nazwa jest dość adekwatna, na końcu świata elektryczność jest zjawiskiem ekskluzywnym i zażywanym w bardzo oszczędnych dawkach (jak kawior!), więc, aby się czymś zająć, przeczytałam parę książek i postanowiłam, że napiszę kilka zdań na temat każdej z nich. I obiecuję, że z książkami na blogu kończę na jakiś czas, bo ostatnio było ich tutaj w nadmiarze ;)
